The road

Byliśmy daleko, żeby zrobić zdjęcia, ale wróciliśmy od razu, gdy tylko wysiadłam z samochodu, bo zawierucha chyba na mnie czyhała. A nieźle było, więc na pewno tam jeszcze pojedziemy. No i tak - zdjęcia początkowo w klimacie filmowej apokalipsy przekształciły się w balkonowe fotki. Ale to nic. Chciałam tylko pochwalić się niesamowitą welurową koszulką z Warehouse w print węża, którą kupiłam za grosze w SH.

Co do apokalipsy, to ona wkrótce nadejdzie dla mnie, bo oglądam asortyment sklepów z odzieżą ciążową i załamują mnie rzeczy, które tam widzę. Załamuje mnie też stereotyp "prawdziwej mamusi", która te rzeczy prezentuje, takiej nijakiej, zmęczonej życiem i codziennością. Wiem, że ciąża to trudny okres, bo niesie ze sobą w większości płacz i niewygodę, ale dlaczego do tego muszę jeszcze wyglądać jak szarak? Litości! Jeśli może przypadkiem znacie jakieś fajne sklepy z ciuchami dla tych w ciąży - dajcie cynk, będę wdzięczna. Najlepiej przygotować się zawczasu. Pewnie  tak jak w poprzedniej ciąży skończy się na H&M (w którym i tak królują kwiatkowe wzorki dla pięknych czterdziestoletnich), ale kto wie... We wtorek jadę po wymarzone pasiaste spodnie i zastanawiam się czy wybrać zwyczajowo S-kę czy kupić rozmiar większe, o boże... nie!;)

(Ponieważ pytacie, odpowiadam: buty z DeeZee, konkretnie TEN MODEL KLIK:))






Zdjecia - Łukasz Turek - lukaszturek.com, obróbka - ja


Etykiety: , ,