36 tc: wyprawka gotowa/ I'm lucky!

Myślałam, że nie będę miała siły dziś nic wrzucać. Z dnia na dzień jestem coraz bardziej padnięta - rano o 6 pobudka, śniadanie do szkoły dla Młodej i bieg w zółwim tempie do szkoły na ósmą. Musimy wychodzić zdecydowanie wcześniej, żebym dowlekła się przed dzwonkiem. A Hanka po drodze tańczy krakowiaka. Shit. Gdy już ją odbiorę z powrotem, padam na łóżko i to koniec mojego dnia. Serio. Zazwyczaj o 20 już zasypiam, a Łukasz czyta Młodej bajkę na dobranoc. Czyli zasypiamy razem.

Dlatego już nie mogę się doczekać tego dnia, gdy pozbędę się brzucha na amen. Wyprawka już w pełni gotowa, teraz dokupuję jedynie jakieś śliczne gadżety (czeka mnie jeszcze zakup torby do wózka Joolz - jest kurcze dość droga, 300 zł) i smętnie patrzę w stronę nieciążowych kolekcji, pocieszając się, że lada moment schudnę. Ta.

Tymczasem na ratunek przychodzi mi MUSHKA (już wkrótce konkurs!) z koszulkami oversize i  fantastycznymi nadrukami - tak, ta koszulka ze szczęśliwą Hamsą to właśnie MUSHKOWE dzieło.

Dodatkową ulgę w oczekiwaniu na rozwiązanie przynoszą bransoletki Mollie. Mam trzy: z podkową (na szczęście) z gwiazdką i pętelką - dla Synka i z serduszkiem - dla Córki.
Wszystkie są pozłacane lub wykonane ze srebra, więc noszę je cały czas bez obaw, że się zniszczą. Na gwiazdce poprosiłam o wygrawerowanie imienia naszego synka - nareszcie je wybraliśmy i postanowiliśmy,  ze będzie się nazywał Max.

Ogólnie dziś post spod znaku szczęśliwych symboli. Może i w nie nie wierzę, ale mimo wszystko jest mi przyjemniej:)

Linki: Mushka, Mollie











Zdjęcia - Łukasz Turek - lukaszturek.com, obróbka - ja




Etykiety: ,