Czapka idzie zima / kill yourself



Taką oto czapunię w zeszłym roku dostał ode mnie Łukasz. Niestety on gorzej w niej wygląda, wiec ja ją noszę. To mój znak rozpoznawczy jesienią na placach zabaw.


Z nowości - oliwkowe kozaki, turbowysokie - aż za kolano, od Topobuwie.pl (ten model TU). Napuchłam bardzo (w ciągu ostatniego tygodnia to nawet skarpetki na nogi źle mi się wkłada), brzuch wielki, więc teraz tylko je sobie zakładam na chwilę, ale one są na jesień - już na "po urodzeniu Maxa".
Druga nowość to szal, taki sam zgubiłam półtora roku temu na Elbie, i bardzo było mi go żal! No może ten nie jest taki sam, bo tamten był z wełny i z andyjskiej wyprawy a ten jest z H&M. Ale i tak już lubię go bardzo.

Trochę się czuję już groteskowo, mam wielkie gabaryty i w ogóle. Ale jakoś gdy myślę o tym, że za 3 tygodnie to się skończy to nie mogę uwierzyć.:)





Zdjęcia - Łukasz Turek - lukaszturek.com, obróbka - ja

Etykiety: ,