Krata/38 tc

Im bliżej końca ciąży, tym bardziej się rozczulam - płaczę na reklamie papieru toaletowego z pieskami, złoszczę się na lodówkę, bo za szybko zamykają jej się drzwiczki, w piżamie ganiam pana z gazowni po schodach żeby  na niego nakrzyczeć, słucham tkliwej muzyki, właściwie sama nie wiem, czego mam słuchać teraz, czego i kogo... Anonimów złośliwych również coraz większe nasilenie - widocznie albo komuś zalazłam za skórę mówiąc mu w oczy to na co zasłużył (szczerość w 9 miesiącu to moja domena hehe;) albo nareszcie grono niedowartościowanych  ma pole do popisu. Generalnie jak dla mnie to dobrze - coś się dzieje. Chociaż wiedzcie, że chamstwa w swoich komentarzach nie publikuję i już. Odsyłam na Onet, tam chyba nie ma moderacji. Hehe.
No nie ma to jak dojechać dziewczynie w ciąży - wiadomo - pewnie się popłacze. Dresy widać lubią jak dziewczyny płaczą.

No tak, skoro rozczula mnie nawet papier toaletowy w maleńkie słodkie pieski... Chlip.

Sylwetką z dnia na dzień coraz bardziej upodabniam się do Adele, dlatego nagle zaczęłam słuchać jej kawałków, choć nie sądziłam, że kiedyś mnie to czeka. No cóż, oby jeszcze te dwa tygodnie... Mało co mnie mieści, puchnę sobie i staję się pociesznym, niezdarnym hippo. Ciężko dopasować odpowiednie ciuchy. Postanowiłam jednak nie zwracać uwagi na okrągłe kształty i przywdziałam kratkę. To jeden z moich ulubionych wzorów. Cieszę się, że teraz w sklepach jej pełno - do wyboru, do koloru. W ogóle bieżące trendy dość mocno wpisują się w mój ulubiony styl - mam szansę kupić sobie ciuchy na dłuuugi czas w przyszłości;)

Jak schudnę, to akurat będą wyprzedaże. Fajnie.



Etykiety: ,