Walking on thin ice

Moja nowa kurtka, o której pisałam wcześniej. Nie straszna mi zima, wcale a wcale. Jeśli Wam się podoba, zachęcam Was do polubienia fanpage Lullaby Lov, bo na tej stronie pojawia się wiele nowości z kolekcji na bieżąco. Mnie wszystkie projekty tej marki naprawdę zachwycają i jak otwieram paczkę z przesyłką, to nie mogę się nacieszyć rzeczami:) To już moje trzecie zamówienie od Anny i na pewno nie ostatnie - z czystym sumieniem Wam polecam.
Jak Wam się podoba? 


Buty założyłam tym razem specjalnie do zdjęcia. Przez cały dzień chodziłam po prostu w Emu, co widać na fotce na samym dole [coś niewyraźna wyszła;)]. No bo mama z wózkiem na lodzie... Hehe sami wiecie;) Obcasy nie przejdą;)



Do wózka dokupiliśmy kolejny niezbędny gadżet - tym razem śpiworek Maxi Cosi do fotelika w kolorze obicia:) Jest super, bardzo fajnie dopasowuje się do dziecka i przyjemnie je otula. Może jest mało ciepły, ale z dobrym kombinezonem jest idealnie. Z nowych dziecięcych nabytków - karuzelka Rainforest - szczerze Wam polecam. Dobrym zakupem okazały się książeczka i zawieszka w czarno - białych prostych wzorach. No i Maks polubił też leżaczek z wibracjami. Leży na nim ze słodką minką i mam wrażenie, że mruczy jak kot:) 



Być może brzmi groźnie, ale dawkujemy mu te atrakcje. Jak tak sobie na niego patrzę to myślę, że to szczęśliwy bobas;)



Na sobie mam: kurtkę Lullaby Lov, sweter przeszyty błyszczącą nitką, z kołnierzem udającym luźny szal, metaliczną koszulkę New Yorker, legginsy Reserved. Kurczę. Mam tyle pomysłów na nowe mixy, tyle pomysłów na foto a tak malutko, naprawdę mikro chwilki czasu. Ech. 



Update - kurtka kosztuje 265 zł i w sprzedaży będzie od piątku.














Zdjęcia - Łukasz Turek - lukaszturek.com, obróbka - ja


Etykiety: