Styczeń, sto lat blogu!

Urodziny bloga. Dokładnie rok temu postanowiłam go założyć. Bilans roku: do przodu 6 kg (już tylko;)) plus jedno dziecko, trochę dłuższe włosy i pełniejsza szafa. Więcej doświadczeń, więcej uśmiechu i szczęśliwych chwil.

A postanowienia na najbliższy czas? Owszem, trochę się ostatnio nazbierało. Zazwyczaj unikam tych noworocznych, ale ostatnio po prostu poczułam, że bardzo brakuje mi aktywności - w domu z dzieciakami, czesto też zalegam przed tv. Początkowo po urodzeniu Maksa telewizor wydawał mi się zbawienny, bo przy karmieniu piersią okropnie się nudziłam - zamówiliśmy więc. Teraz, po dwóch miesiącach z Cyfrowym Polsatem czuję przesyt reality show o niemądrych ludziach i mam szczerze dość reklam. Zaczynam żałować, że posiadam to paskudne urządzenie, które tak gwałtownie wdziera się do mojej głowy.

Więc mniej telewizji, więcej ćwiczeń. Do tego jedno z praw jazdy, które zawsze chciałam mieć - na auto, lub motor. Szukam też dobrej szkoły ratownictwa medycznego w Warszawie. Jeśli macie doświadczenia z tym kierunkiem kształcenia będę wdzięczna za opinie i polecenia:)

A Wy? Jak zaczął się Wam Nowy Rok?

Na sobie mam bluzkę z baskinką z Zary i postarzane megaskinny jeansy z lampasem H&M Divided (uff, udało mi się wyrwać na całkiem fajne zakupy, a to jest to, co tygryski bardzo lubią;). Reszta - starocie z lumpeksów, plus ciepłe, wysokie skarpety i kolczyk od Mikołaja:D. Na powiekach lśni brokat, a co!











A bobas? Bobas skończył 2 miesiące:)


Zdjęcia - Łukasz Turek - lukaszturek.com, obróbka - ja

Etykiety: