W końcu ścięłam włosy

Proszę bardzo. Zapowiadana zmiana fryzury obcykana ze wszech stron. Posta dodaję dopiero dzisiaj, jak to ktoś powiedział, budując suspens. A tak na serio, to nie zdążyłam wczoraj. Look wieczorowy, rzadko mi się to zdarza, ale tak wyglądam, gdy chcę wyglądać hmm... przyzwoicie;)
Włosy obcinałam w studiu, które nazwą zbliżone jest do mojego bloga (a jakże!) i na miejscu dowiedziałam się, że dziewczyny prowadzą rewizerunkownię - to jest starają się pracować nad nowym image swoich Klientek, nadając inny look i robiąc całkowitą metamorfozę.
Jeśli kto ciekaw, zapraszam do studia Rebellious w Warszawie.

Jeśli spytacie - to tak, trochę żal mi włosów. Ale obciąć je trzeba było, bo przez tak długie i intensywne rozjaśnianie, oraz niestety olewczy mój stosunek do pielęgnacji po prostu się zniszczyły. Na szczęście Sylwia postarała się o ich dogłębne odżywienie i przypomniała o świetnym i niedrogim sposobie na domową pielęgnację! Więc teraz zapuszczam włosy znowu... zdrowe.:)

P.S. - W końcu!!! -dziś założyłam nową stronę. Zapraszam wszystkie planujące bobasa Mamy do kliknięcia Lubię to! - profil Rebellook Pregnancy, na którym nareszcie do kupienia koszulki We're hoping it's pony, a wkrótce i inne projekty.















Zdjęcia - Łukasz Turek - lukaszturek.com, obróbka - ja

(Ha, ha, nareszcie mam ten płaszcz - 60 zł na przecenie w H&M. Co prawda rozmiar 44, ale oversize miałam nosić, co nie? Do tego bransoletka z kolekcji twojeph)