Zwierzę we mnie

Nie oczekujcie od dzisiejszego tekstu za wiele sesnu. To raczej potok słów luźnych, ściśle związanych z pogodą, która potęguje moje posępne samopoczucie! Nie mogę już wytrzymać w domu. Okropnie, okropnie się nudzę;) Siedzę zamknięta w mieszkaniu niczym Roszpunka w swojej wieży i mam wrażenie,  że nikt mnie już nie uratuje i tak sobie tu zostanę!
Młody szczęśliwie ozdrowiał i obyło się bez szpitala, za to Hanka dostała gorączki i jest w tej chwili u dziadków, nie wiem co będzie w tygodniu, ale jak wróci to młody na bank to od niej złapie. I tak w koło Macieju, budżet schodzi na antybiotyki, moje zajęcia to inhalowanie, odśluzowywanie, podawanie leków i oglądanie tv, choć ostatnio już naprawdę z tego zrezygnowałam i specjalnie nie włączam ani na chwilę. Książki póki co leżą odłogiem, ale słyszę, jak do mnie mówią gdy wycieram z nich kurz. Muszę coś poczytać, coś nowego, słyszałam, że książka Raczkowskiego jest super.
Ostatnio przyszła do mnie koleżanka i pytała, jak to jest siedzieć z dzieckiem w domu i czekać na męża.
Jestem już dorosła.
Jezu.
Jeszcze tylko ślubu nam brakuje.

Zamiast myśleć po ludzku to mój wewnętrzny jezyk zamienia sie w gdakanie. I choć chciałoby się powiedzieć, że siedzi we mnie zwierzę, to nie do końca chciałabym,  żeby to była akurat kura. Czytałam dziś artykuł o klinikach medycyny estetycznej i modelowaniu twarzy, i dowiedziałam się, że modelują chomiki. To może kurę też wymodelują? Chociaż po co mi modelowanie, skoro nawet z fryzjera nie jestem zadowolona!

Cholera. W każdym razie dziś na czarno, w czapce - wiadomo. Do tego adidasy i sukienka z Click Fashion. Jest spoko, bo można w niej karmić;).

A jak będzie wiosna, to pójde na piwo nad Wisłę. A w ogóle w lodówce od ponad roku stoją dwie Perły, wciąż z dobrym terminem ważności.









Zdjęcia - Łukasz Turek - lukaszturek.com, obróbka - ja


Etykiety: