mocno

mocno - to słowo, którego brakuje mi w przedwiośniu. szarości to nie są nasycone kolory, a bieli i czerni brak. w zamian mamy pomarańczowe, wieczorne ulice i paskudne, mgliste, wczesnoporanne okna rozświetlane żółtawo blaskiem lampek pokojowych, które świecą nie wiedzieć, po co właściwie. do tego moje dni przypominają te z filmu 'Dzień świstaka' i choć jest to wyświechtane określenie, to chyba najlepsze, bo znamy je wszyscy. wszyscy (no, może oprócz tych, co zagranic[*]) znamy też brązowoczarną chlapę na chodnikach, ubłocone buty, byle-jakie gołębie i ścianę chmur zasłaniających niebo, co kiedyś podobno błękitne było.
wszyscy na szaro, wszyscy nijako (jest zawsze wyjątek, co potwierdza regułę;), wszyscy na cebulkę. i ja też. 

mocno. tego słowa mi brak na codzień. 

ps. to jest imo jeden z najlepszych kawałków polskiej nowej fali ever. kto nie zna, niech słucha.



Zdjęcia - Łukasz Turek - lukaszturek.com, obróbka - ja