Meow

Kocie oczy i napis na koszulce chyba tłumaczą tytuł całkowicie. Outfit, który widzicie poniżej miałam na sobie w ubiegły piątek. Trudna sprawa - jednego dnia byłam na kilku imprezach i szczerze - moze jako prawdziwa feszyn blogerka powinnam się była się przebierać (w końcu w samochodzie zmieszczę walizkę ciuchów), ale za leniwa jestem i zobaczycie go jeszcze pewnie na jakichś fotach w przyszłości;)

W każdym razie postarałam sie, aby look był dobry zarówno na to otwarcie, o którym w oprzednim poście, na pierwszy dzień WFW i na piwo w pawilonach (tak! wypiłam pierwsze piw trzęsacymi rękami odliczając osiem zeta, zadawszy uprzednio niecodzienne pytanie 'po ile teraz piwo?';)). Co prawda w pawilonach szpilki zamieniłam na kalosze, które na szczęście miałam w aucie na wypadek roztopów;) Musiałam je zmienić - dlatego, że szpilki były nowe i miałam je na nogach pierwszy raz. Okazało się, że po kilku krokach rozciagnęły się i zwyczajnie spadały mi z nóg! Nie polecam więc kupowania tanich butów na Allegro:/ Fatalna sprawa, do tej pory mam Hanki plastry w serduszka na stopach od obtarć, jakich mi narobiły buty.

Komiksowe motywy to mój hit obecnie. Szukam sobie takich, zawsze bardzo mi się podobały, ale tylko w dziecięcych sklepach znajdowałam takie ciuchy. Teraz sama sobie obnoszę. Pewnie tę bluzę pokażę jeszcze nie raz, bo jest super!
Do tego grzecznie - ołówkowa spódnica z rozcieciem i rajtki w czarne kropki, futro i kocie okulary. Mam wrażenie, że udało mi się to połączyć w jako taką całość i dostosować outfit do każdej okazji tamtego wieczora - bo taki był plan:)

Zdjecia pstryknięte pomiędzy jedną imprezą a drugą. Na szybko.
Bluza - New Yorker, oksy - Brylove, buty - Allegro, futro - SH










Zdjęcia - Łukasz Turek - lukaszturek.com, obróbka - ja

Etykiety: