Otwarcie Sinsay w Warszawie

Krótka fotorelacja z otwarcia pierwszego w Warszawie sklepu marki w Reducie.
Było tłoczno - goście zdecydowanie dopisali, poznałam też kilka blogerek, które baaardzo chciałam spotkać w 'realu';)! Było też niestety - jak to w tak sporym tłumie bardzo ciepło, więc dość szybko się zmyłam, nie czekając na wszystkie atrakcje i konkursy przygotowane na event otwarcia;) Udało mi się natomiast zrobić fotę w fotobudce Sinsay i parę z tego, co działo się przez pierwszych kilkadziesiąt minut;) Niestety nie zdołałam na zdjęciach uwiecznić dokładnie atmosfery panującej na otwarciu. Przyznam, że chwilami czułam sie tam dość niezręcznie, bo przed wejściem, za bramkami stali ludzie, którzy czekali, aż pani konferansjerka wpuści ich do środka. My tymczasem - zaproszone blogerki - miałyśmy oglądać w sklepie kolekcję, przez pół godziny przez mikrofon odliczano minuty pozostałe do otwarcia dla 'nie-vipów';). Nie było mi z tym dobrze. Widać nie nadaję się na tego typu imprezy, taki ze mnie rebel, że nie będę udawać prawie-celebryty, bo przecież nie jestem, i już. Uciekłam więc;)
Hmm.
Za to zrobiłam całkiem fajne zakupy, upolowałam sukienkę, której szukałam dosć długo i w baardzo spoko cenie - jak bedzie cieplej to na sto pro pokażę Wam na blogu. Zdecydowanie jestem fanką perełek w kolekcji Sinsay i będę zaglądać często, zwłaszcza, że ceny są naprawdę niskie a ja mam tam spacerkiem z młodym parę minut.

Jeszcze z dobrych wieści - przez aktywny (fashion) weekend, z którego zdam relację w następnych postach ubyło mi kilogram. Już tylko 6 kg dzieli mnie od mojej wagi a przecież nie mogę ćwiczyć:) Fajnie! To na pewno dzięki temu, że w końcu, po raz pierwszy od ponad półtora roku wypiłam PIWO!;)






















Foto by Rebellook, zdjecie z Jessicą by Sinsay