czy ktoś to w ogóle czyta

No jednak tak. Tak sobie czasem sprawdzam statystyki tego bloga i dziwię się co niemiara, że wchodzi Was tu coraz więcej. Oczywiście, że gdy zakładałam bloga miałam nadzieję, że nie będzie on sobie a muzom, ale żeby aż tak...? Cieszę się bardzo i dziękuję Wam za to. Dorobiłam się nawet własnych hejterów, czyli ponoć dobrze.

Blog jest coraz popularniejszy, co na początku bezrefleksyjnie mnie cieszyło. Ostatnio spotykałam się nawet z tym, ze słyszałam/czytałam rozmowy na swój temat poza nim. Hehe, nie zawsze są to miłe dyskusje, ale cóż, jestem chyba odporna, bo wychodzę z założenia, że wszystkim się nie musi podobać:) Pomimo tego, żeby teraz prowadzić bloga trzeba uzbroić się w cierpliwość, albo dobrego psychologa;) Ostatnio bowiem temat blogerek modowych jest na tapecie i mocno na cenzurowanym. Maffashion u Wojewódzkiego wywołała wielkie podekscytowanie wśród gawiedzi, ba, wypowiadają się nawet ci bardzo znani, pokazując swe prawdziwe, prostackie oblicze. Sypią się hejty, bo przecież my, puste dziewuchy powinnyśmy zająć się czymś innym, czymś, nie do końca wiadomo czym, ale na pewno nie prowadzeniem blogów, bo to ludzi denerwuje. Bo Maffashion nie potrafiła sypać żartem w rozmowie jak nie przymierzajac Piotr Bałtroczyk. Bo nie opowiadała podczas swoich 'trzech minut na kanapie, na której przecież siedział Pudzian" o sensie życia (a Pudzian opowiadał?). Bo nie potrafiła sprawić, by prowadzący dał jej dojść do słowa. I tym "udowodniła przed milionami ludzi, że jej blog jest beznadziejny". A raczej "utwierdziła ich w tym przekonaniu, bo zawsze o tym przecież wiedzieli".
Litości.

Wracając więc, mój blog jest coraz popularniejszy. I wracając znowu, nie chciałam pisać go i tworzyć sama dla siebie, podoba mi się, że żyje. Ale teraz się zastanawiam, do którego momentu ma to jeszcze sens, by nazywać to - tak jak na początku - dobrą zabawą. Zajawką na fajne miejscówki i zdjęcia. Na ulubione ciuchy. Na to, co kręci, co inspiruje. Patrząc wymiernie na korzyści (nie zarobiłam na tym blogu ani złotówki, kilka razy dostałam fajny ciuch czy buty:)) w zestawieniu z tym, co powszednieje i staje się rutyną, obowiązkiem, a także z przykrościami, jakie rodacy potrafią zafundować w odpowiedzi na czyjś sukces chyba chciałabym, żeby zostało jak jest.

Więcej mi nie trzeba. Dziękuję tym, co to czytają, ale nie mówcie nikomu więcej o moim blogu.
Thanks;)











Narzutka - MADE LINE, buty - Adidas Rizer MID, naszyjnik - twojeph 
Zdjęcia - Łukasz Turek - lukaszturek.com, obróbka - ja