L I G H T / reformy

na początku zobaczyłam zdjęcia. sesja wow, jasno, nowocześnie, ascetycznie, ale nazwa na przekór niepasująca. nazwa z poprzedniej epoki, przywodząca na myśl barchanowe majtki z falbanką, sięgające do kolan i leciwe właścicielki zakrywające to, czego już nikt nie chce oglądać, nawet one same. nazwa dwuznaczna, oznaczająca też gruntowną przemianę w myśleniu o bieliźnie i eksponowaniu jej w sposób subtelny, bądź też całkowity - na plaży, nad wodą. przewrotnie.
potem sesja zdjęciowa na blogu horkruks, która sprawiła, że szczękę zbierałam z podłogi, leśna nimfa w kostiumie na tle czarownych paproci, po prostu magia.
większość z was już chyba wie, że mówię o nowej, powstałej w tym roku marce kostiumów kąpielowych - czyli o reformach.
zakochałam się w nich i postanowiłam również mieć choć jedną rzecz sygnowaną tą nazwą.
zadanie było trudne - jestem niewymiarowa, mam chłopięcą sylwetkę, małe piersi i ogólnie się sobie nie podobam, haha. nigdy nie sądziłam, że będę zadowolona z kostiumu kąpielowego, a tu proszę. zamówiłam sobie własną sztukę uszytą na miarę.
po długiej wymianie maili, po dokładnym mierzeniu, poprawkach, powstało moje idealne, biało-kremowe body, które z lekkim lękiem prezentuję Wam na sobie dzisiaj.
ja jestem całkowicie zauroczona tymi delikatnymi rzeczami. jeśli więc zastanawiacie się jeszcze nad tym, w co wskoczyć na wakacyjne plażowanie, link do zakupów (przeceny są!;)) tutaj, albo indywidualnie na wymiar u eweliny, czyli przez konto facebook.















Zdjęcia - Łukasz Turek - lukaszturek.com, obróbka - ja

Etykiety: