berenika czarnota










Majówka.
Leje deszcz, prawie na minusie. Od kilku lat zauważamy z Łukaszem tę prawidłowość, że jak zbliża się weekend (a długi weekend to już w ogóle!), to niebo zaciaga chmurami a słupek rtęci na teremometrze leci w dół na łeb na szyję. Standard. Właściwie powinniśmy zamienić sobotę i niedzielę na jakieś środkowe dni tygodnia jako te wolne, w końcu w miarę wolne zawody, powinno dać radę, tylko szefa trzeba przekonać do tego, może i on skorzystałby na tym.
Będziemy wtedy śmiać się w twarz wszystkim, co po ulewnym weekendzie pocą się od słońca w tramwajach w drodze do pracy.
Tak.

Planowaliśmy zdjecia typu plaża, (założę ten sweter na kostium kąpielowy, ale będzie fajnie!) tymczasem zwyczajowo został nam strych i duży pokój. Trochę żałuję, bo kolekcja Bereniki Czarnoty to powiew świeżości, kolorowy, lekki, naładowany intensywną dawką gorących skojarzeń, takie właśnie idealne lato, miła odmiana po szarzyźnie poprzednich sezonów.

_____

Sweter - Berenika Czarnota, spódnica i turban - Choies.com, sandałki - Zara

/spódniczkę chętnie odsprzedam, bo jest na mnie za mała i tu do zdjęć miałam ją rozpiętą, parę innych rzeczy też - KLIK/

Zdjęcia - Łukasz Turek - lukaszturek.com, obróbka - ja

Etykiety: