clouds
















Trochę jak Joker uciekający ze szpitala po eksplozji. Trochę jak fartuch być może, albo koszula nocna z sennych oddziałów medycznych, strasznych zakątków omiecionych mrokiem i kurzem. Mała, szaroniebieska sukienka zszyta z kawałka materiału, z paskiem, który sprytnie można przewiązać na wiele sposobów dzięki dwóm otworom po bokach sukienki. Rzecz prosta, ale wykonana ładnie i starannie, zgrzebnie rzecby można. Lubię takie rzeczy, można je komponować z wieloma innymi, choć na pewno nie każdy to łyka.  Twór uległy, sam noszony wdziecznie spełnia rolę sukienki, jednak prosi się aż o interpretację, która właściwie jest prawie-że nieskończona. Z sukienki rzecz elegancką robią kremowe, połyskujące butki, one chyba ze wszystkiego zrobiłyby kreację co najmniej koktajlową, przepiękne i - co najważniejsze-  wygodne sandałki Guess. Zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia - prosta szpilka, ciekawy splot i okazało się, że nawet mieszczą moją szeroką stopę bez większego problemu właśnie dobrze pomyślanym paskom. 
Stylizacja jak dla mnie bardzo kobieca, zauważyłam, ze ostatnio takie rzeczy właśnie pojawiają się na blogu, choć na codzień wybieram lużne jeansowe szorty, stary top, shella i Vansy. Ale fajnie, ze istnieje w tej chwili choć jedno miejsce, gdzie ja, kura domowa, mogę wyrwać się z radosnych okowów piaskownicy, porzucić łopatki, wiaderko, pozostawić huśtawkę w powolnym przycichaniu i w chmurną pogodę wdziać szpilki i krótką sukienkę, które tak bardzo mi się podobają.
Dziękuję ci blogu, że jesteś;)

Mam na sobie - sukienkę z letniej kolekcji Basic Station, sandały GUESS via Schaffashoes.pl

Zdjęcia - Łukasz Turek - lukaszturek.com, obróbka - ja

Etykiety: