Poradnik blondynki - co, jak i gdzie? - Aparat ortodontyczny

O założeniu aparatu na zęby marzyłam praktycznie od dziecka. Bardzo przeszkadzał mi krzywy zgryz i nie lubiłam się uśmiechać, jak pewnie zauważyliście - do zdjęć także nieszczególnie;D Moi rodzice powtarzali mi, że krzywe zęby to mój urok, oraz, że na starość będzie widać, że nie są sztuczne - bowiem (co się potwierdza zawsze u dentystów) genetycznie mam bardzo mocne i zdrowe zęby. Jednak nie byłam w stanie tłumaczyć sobie tego w ten sposób i krzywy zgryz był moim dużym kompleksem. 

Co by tu nie mówić, założenie aparatu to nie jest takie hop-siup. Zawsze coś stało na przeszkodzie w udaniu się do ortodonty, umówmy się - głównie był to brak funduszy. Nie jest to tania przyjemnosć. Jednak od momentu, w którym zobaczyłam siebie na paru nagraniach stwierdziłam, że dość tego. Poczytałam. Dowiedziałam się o możliwości ratalnego spłacania aparatu. 
Podjęłam decyzję, aby sprawić sobie gigantyczny prezent urodzinowy i w końcu zakuć ząbki w urocze kajdanki. 
No i zaczęłam szukać kliniki.  

Zrobiłam naprawdę gigantyczny rekonesans; po pierwsze: już od dawna wypytywałam wszystkie koleżanki noszące aparat o ich lekarzy - ortodontów. Potem odwiedziłam kilka dużych, ekskluzywnych klinik i parę tych małych gabinetów, możnaby rzec - osiedlowych. Proces intensywnego researchu trwał u mnie jakieś 3 miesiące, więc mogę teraz śmiało powiedzieć, że stałam się ekspertem rynku aparatów;P

Mój wybór padł końcowo na lekarkę poleconą mi przez znajomą - dr Joasię Pieczyńską - Mantyk. Joasia prowadzi Klinikę na Bielanach, przy ul. Nocznickiego 23 - znajdziecie ją także pod adresem http://klinikagaleriausmiechu.pl/. To nieopodal metra Młociny.
Dlaczego tam? Jakie były moje kryteria wyboru? Bo przede wszystkim nie jest to "fabryka". Stronię od miejsc, w których pracuje multum lekarzy a na zapisy trzeba czekać tygodniami. Fajnie jest, gdy lekarz zna swoich pacjentów i zawsze można się do niego zwrócić. Miejsce jest niewielkie, ale nowoczesne i przyjemnie urządzone, poza tym, że to gabinet to możnaby powiedzieć, że po prostu jest przytulnie i panuje dobra atmosfera. Tu - wedle tego co głosi ulotka - "lekarze stawiają na estetykę i komfort pacjenta, a wykwalifikowany personel dba kompleksowo o piękne uśmiechy". :D
No właśnie - po drugie - fajnie, że Joasia (tak, przeszłyśmy na "Ty") jest również świetnym, wykwalifikowanym stomatologiem z dużym stażem. Gdy byłaby potrzeba wyrwać czy wyleczyć ząb - nie muszę szukać kogo innego, zrobi to osoba, która zna mój aparat i ząbki, co dla mnie jest mega ważne. Poza opieką stomatologiczną i leczeniem zachowawczym w Klinice są też pozostałe usługi: endodoncja pod mikroskopem, protetyka, chirurgia, implantologia, a nawet medycyna estetyczna. Wykonaliśmy niezbędne badania, wyciski i zdjęcia, przygotowując ząbki do zabiegu.
Małe miejsce, kompleksowe usługi. 
Po trzecie - miałam wrażenie, że mój plan leczenia jest przygotowany rozsądnie, bez zbędnych postulatów (np "obowiązkowy zakup szczoteczki sonicznej" - to wymaganie innej kliniki, które szczególnie utkwiło mi w pamięci). 
Do tego w klinice Joasi istnieje możliwość leczenia na raty - to z kolei końcowy argument dla tych, którzy mówią, że nie założą aparatu, bo ich nie stać! Ceny są na pewno konkurencyjne, plus rodzinne rozliczenia itp.
Ostatnim argumentem był... sam wygląd aparatu. Po prostu szczególnie przypadły mi do gustu estetyczne zamki, które zaproponowała mi doktor Pieczyńska - Mantyk. W poprzednich klinikach estetyczne aparaty miały takie samoligaturujące klamerki, które nie za bardzo mi się podobały, a przecież to wybór na długi czas. 
Z tym czuję się po prostu jakbym nosiła ozdobę.

Na tym modelu szczęki montuje sie przykładowe zamki aparatu - moich kompletnie nie widać;D

Otóż to - nie wiem jak Wy, ale jestem zdania, że aparat ortodontyczny to minimalistyczna, nowoczesna biżuteria. Nie noszę błyskotek zbyt dużo, o czym wiedzą Ci, którzy zaglądają do mnie już dłużej. Dlatego ta estetyczna biżuteria utrzymana w higienicznej czystości będzie moją największą ozdobą. Do tego ma gigantyczny plus - nieco powiększa usta (ja mam dopiero na górnych zębach, na dolne założę za ok 3 mce, gdy zrobi się miejsce). Nie mogę sie doczekać, by zobaczyć jak będę wyglądać w dwóch łukach:D Już teraz widzę, ze moje usta są pełniejsze haha. To sama przyjemnosć nosić takie funkcjonalne wypełniacze;D Przede mną dwa lata częstych uśmiechów i naprawdę sama myśl o tym właśnie ten uśmiech u mnie wywołuje:) A potem jeszcze wybielanie i będzie jak w Hollywood:D

W tej chwili jestem juz prawie tydzień od założenia aparatu. Ból nie był wielki. Faktycznie, odrobinę bolały mnie otarcia, jednak wystarczyło nałożyć na noc specjalny wosk, który dostałam w gabinecie by wszystko wróciło do normy. Mam chyba szczęście, bo ponoć początki mogą dać w kość! Zęby są raczej wrażliwe, ale nie bolą bardzo, głównie przy nagryzaniu. Nawet nie na tyle, by wziąć APAP. Tu, według dr Pieczyńskiej - Mantyk bardzo przemawia jako zaleta zakładanie aparatu częściowo, po jednym łuku. Być może dlatego przeszłam proces tak łatwo, bo nie musiałam znosić przykrych objawów równicześnie na dolnej części żuchwy. Już drugiego dnia po założeniu poszłam na pokaz i szczerzyłam się do zdjeć:) 
Początkowo wybierałam na obiad pierogi haha, teraz jem juz wszystko (z wyjątkiem bardzo twardych rzeczy i ... curry, które brudzi przezroczyste zamki). Dbam bardzo o higienę, by być spokojna - teraz w torebce obowiazkowo noszę szczoteczkę ze specjalną, ortodontyczną końcówką.

Zakładanie aparatu trwało niecałą godzinę i było bezbolesne

A to moje krzywe ząbki. Adios!


Mój aparat zakładała dr. Joasia Pieczyńska - Mantyk z klinikagaleriausmiechu.pl




Mój aparat bedę nosić prawie dwa lata. Postanowiłam dokumentować ten proces, zarówno dla siebie, jak i dla tych, którzy wahają sie, czy jest im potrzebny taki zabieg. Będę zachęcać, bo warto! 
To dla mnie bardzo duzy krok i pierwsza (może nie ostatnia?) tak poważna w życiu ingerencja w poprawianie wyglądu. Jestem bardzo zadowolona z tego, że udało mi się w końcu podjąć ten krok i co bardzo ważne -  że znalazłam godną zaufania lekarkę:) Nie mogę się już doczekać efektów (właściwie niewielkie widzę już teraz) ale też cieszę sie na czas, który spędzę z moją nową błyskotką. 
Na koniec chciałabym powiedzieć, że byłoby cudownie, jeśli mogłabym Wam służyć pomocą; jeśli macie jakieś wątpliwości, wahania, w czymś moge pomóc - chętnie odpowiem i podzielę się swoim doświadczeniem zarówno dziś, jak i w przyszłości - komentarze zawsze czekają na Wasze pytania!

Buty - Nike Cortez, sweter - H&M, spodnie - Levi's 711, top - Bynamesakke





Zdjęcia - Łukasz Turek - lukaszturek.com, obróbka - ja

Etykiety: ,